Jak przeżyć szkołę – poradnik nie tylko dla rodziców

“Dominującą opinią w społeczeństwie jest ta mówiąca o tym, iż sukces w szkole gwarantuje powodzenie w dorosłym życiu. Opinia ta, pomimo że nie zawsze ma przełożenie na rzeczywistość, powtarzana była od początków zinstytucjonalizowanej edukacji. (…) Powtarzanie jej może zmobilizować dziecko do bardziej wytężonej nauki, ale czy faktycznie dobre oceny są gwarantem świetlanej przyszłości?”. Odpowiedzi na to nurtujące od lat pytanie stawia Mateusz Kądziołka, który z perspektywy praktyka szukającego pracowników, a nie teoretyka będącego częścią systemu patrzy na współczesne szkolnictwo.

 

“Z tym poradnikiem nauka stanie się prosta!” – już pierwszy tekst z okładki sugeruje nam, że autor będzie starał się udowodnić, że nie taka szkoła straszna, jak ją malują. Jak sam we wstępie pisze, poradnik ten ma pomóc rodzicom przygotować dzieci do: przebrnięcia przez edukację państwową z dobrymi ocenami przy minimalnym wysiłku oraz odnalezienia faktycznej pasji i zainwestowania w nią energii zaoszczędzonej na sprytnym funkcjonowaniu w szkole.

 

Książka Mateusza Kądziołki to przede wszystkim zbiór prostych i skutecznych porad w jaki sposób odnieść sukces w szkole, nie spędzając mnóstwa czasu nad książkami. Poradnik zawiera również podpowiedzi jak się uczyć oraz czym się kierować, wybierając potencjalną ścieżkę kariery. Autor zagląda w najgłębsze zakamarki i ciemne strony szkolnictwa, o których rzadko się mówi, bierze pod lupę pracę nauczycieli oraz dzieli się kilkoma pomysłami dotyczącymi szkolnego survivalu. Znajdziemy tu też odniesienia do funkcjonowania mózgu i kilka porad jak zwiększyć efektywność samego procesu uczenia się, przegląd technik przyswajania wiedzy i wykorzystania do tego pomocnego stanu flow. Kądziołka niesie podpowiedzi zarówno dla humanistów jak i umysłów ścisłych, proponuje jak poradzić sobie z długimi pracami pisemnymi czy gramatyką, ale także jak pokochać królową nauk – matematykę. Nie zapomniał również o przeanalizowaniu wpływu odpoczynku i czasu wolnego na naukę i funkcjonowanie dzieci w szkole. A chcąc być nowoczesnym zwrócił uwagę również na jedną z największych bolączek i niebezpieczeństw dzisiejszych czasów, czyli rozwój cyfryzacji i technologii oraz to, że w dzisiejszej szkole bardzo potrzebna jest nauka umiejętnego wyszukiwania informacji, odróżniania opinii od faktów, a nie przyjmowania wszystkiego jak nam jest podawane przez Internet, telewizję czy media społecznościowe.

 

Nurtujące pytania

 

Autor w przystępny sposób opisuje bolączki współczesnego szkolnictwa oraz zawiera propozycje zmian, które mogą je unowocześnić. W poradniku znajdziecie m.in odpowiedzi na poniższe pytania:

  • Czy faktycznie dobre oceny są gwarantem świetlanej przyszłości?
  • Jak cieszyć się długim procesem nauki samej w sobie, a nie skupiać jedynie na celu – ocenach?
  • Czego szkoła nie uczy, a powinna?
  • Jak się uczyć mniej, ale lepiej?
  • Zajęcia pozaszkolne – co warto, a czego nie warto robić?
  • Jak przetrwać sprawdziany?
  • Sukcesy i porażki – jak sobie z nimi radzić?

 

Poradnik dla rodziców pierwszoklasistów i nie tylko

 

Jako absolwentka studiów pedagogicznych i nauczycielskich uważam, że poradnik przygotowany przez Mateusza Kądziołka powinien być numerem 1 na liście lektur rodziców, którzy niebawem poślą swoje potomstwo do szkoły, a także rodziców obecnych już uczniów. To wartościowa książka, która przygotuje dorosłych do pomocy ich dzieciom w przetrwaniu wieloletniego obowiązku szkolnego. Trudno było mi się nie zgodzić z autorem w wielu aspektach – zarówno dotyczących samego procesu uczenia się, jak i kwestiach obecnego systemu oświaty. Mam wrażenie, że w coraz modniejszej kulturze SLOW zwolnienie tempa w pogoni za wyznaczonymi celami w szkole, czyli m.in dobrymi ocenami powinno również zaistnieć. Zgodnie z myślą zawartą w poradniku posiadanie samych piątek ze wszystkich przedmiotów nie jest najważniejsze i nie gwarantuje to sukcesu w życiu. Bardziej wartościowe jest jednak znalezienie takiego przedmiotu szkolnego, który nas na tyle zainteresuje, że samoistnie będziemy się na nim się skupiać oraz posiądziemy chęć zdobywania coraz większej wiedzy w tym zakresie. Starając się być  ze wszystkiego najlepszym tracimy po drodze do celu na jakości. Jak się okazuje, dzieci które przykładają się do jakiejś grupy przedmiotów najlepiej jak tylko potrafią, a pozostałe zdają na poziomie wystarczającym lepiej radzą sobie w życiu dorosłym, ponieważ wiedzą co chcą w nim robić.

 

Skoro więc nie mamy bezpośredniego wpływu na funkcjonowanie szkoły, a istnieje obowiązek szkolny do 18 roku życia, to może jednak warto zmienić swoje nastawienie do tematu edukacji i pomóc młodszym pokoleniom wykorzystać ten czas najlepiej jak to tylko możliwe? Mam nadzieję, że nietuzinkowy poradnik Mateusza Kądziołki będzie Wam w tym pomocny!